Bloog Wirtualna Polska
Są 1 273 103 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Czeczeńscy dowódcy zapowiadają nową wojnę z Rosją

sobota, 22 kwietnia 2006 14:34
Gazeta Wyborcza


Zobacz powiększenie

 
Wojciech Jagielski 22-04-2006, ostatnia aktualizacja 21-04-2006 16:34

Zapewniają, że w każdej chwili partyzanci mogą przeprowadzić wielką zbrojną operację, jeśli tylko będzie ona gwarantowała polityczne korzyści.


Wyjątkowo długa, śnieżna i mroźna zima skończyła się wreszcie na Kaukazie. Wraz z nadejściem wiosny kaukascy partyzanci zapowiadają nową wojnę. A rosyjscy generałowie, choć najnowsza z kaukaskich wojen trwa już siódmy rok, po staremu zaś przekonują, że rebelia w górach już się wypala.

Po zimowej przerwie odezwali się przywódcy kaukaskich partyzantów. Powstańczy wiceprezydent Dokku Umarow i wojskowy emir partyzanckiej armii Szamil Basajew, obaj Czeczeni, udzielili wywiadów przyjaznej im kaukaskiej witrynie internetowej.

Na całym Kaukazie

Basajew cieszący się opinią terrorysty i muzułmańskiego fanatyka zapowiedział, że w tym roku partyzanci przeniosą wojnę z Czeczenii na cały Kaukaz, a nawet do południowej Rosji. Dodał, że celem ostatecznym powstańców jest zaprowadzenie na całym Kaukazie muzułmańskiego kalifatu rządzącego się Koranem.

Basajew zapewnił, że jego partyzancka armia jest w doskonałej formie. Przetrwać zimę udało się partyzantom tym łatwiej, że po raz pierwszy grzali się w swoich kryjówkach i gotowali strawę nie przy łatwych do wytropienia przez Rosjan ogniskach, lecz przy kuchenkach i grzejnikach gazowych.

Według Basajewa dodatkowym atutem w wojnie z Rosją będzie dla mudżahedinów coraz większa wrogość, z jaką kaukascy muzułmanie odnoszą się do Kremla, prześladowani przez jego urzędników i żołnierzy.

Powstańczy wiceprezydent Dokku Umarow przyznał, że przeprowadzając wiosenną inspekcję partyzanckiej armii, Basajew wizytował ostatnio jego obozowisko w górach. Umarow potwierdził, że mudżahedini z innych kaukaskich republik - Kabardo-Bałkarii, Inguszetii i Dagestanu - koordynują swoje działania z przywódcami czeczeńskimi i bez ich zgody nie podejmują żadnych operacji zbrojnych.

Według Umarowa o ile mudżahedinom w Kabardo-Bałkarii brakuje jeszcze doświadczenia i broni, to dowodzeni przez Rabbaniego Chalilowa Dagestańczycy nie ustępują już Czeczenom w niczym.

Rosjanie policzyli rebeliantów

Rosyjski sztab w Rostowie nad Donem potwierdził, że wraz z końcem zimy, korzystając z osłony liści na drzewach, partyzanci schodzą z gór i od nowa napadają na rosyjskie posterunki w aułach. Dowódca rosyjskich wojsk na Kaukazie generał-porucznik Oleg Chotin uspokoił jednak w środę, że wszystkich partyzantów na Kaukazie, licząc z Umarowem i Basajewem, jest dokładnie 780 i że są oni podzieleni na 105 oddziałów liczących po pięciu-siedmiu ludzi.

A tak w ogóle - poprawił się generał-porucznik - należałoby mówić nie o rebeliantach, lecz zwykłych bandytach, ponieważ partyzanci są już tak słabi, że zajmują się nie wojną tylko kryminałem. Premier prorosyjskiego rządu Czeczenii Ramzan Kadyrow twierdzi nawet, że partyzantów w górach jest najwyżej 250.

Umarow przyznał, że do kryjówek partyzantów wciąż zgłaszają się nowi ochotnicy, ale kłopoty z pieniędzmi, a także surowe warunki w górach sprawiają, że tylko nieliczni wcielani są do oddziałów. Zapewnił jednak, że w każdej chwili partyzanci mogą przeprowadzić wielką zbrojną operację, jeśli tylko będzie ona gwarantowała im polityczne korzyści. Przyznał jednocześnie, że przygotowanie takiej operacji nie jest łatwe, gdyż pochłania mnóstwo pieniędzy i wymaga zebrania dużego oddziału.

Skąd ten spokój?

O ile Basajew i Umarow ostatnią ciszę na kaukaskiej wojnie tłumaczą jedynie surową zimą, to rosyjscy generałowie i premier prorosyjskiego rządu Ramzan Kadyrow zapewniają, że w Czeczenii na dobre zapanował spokój. Ich opinię podzielił częściowo wysoki komisarz NZ ds. uchodźców Antonio Guterres, który wizytował Kaukaz, a po podróży oznajmił, że bardzo się tam uspokoiło i poprawiło.

Guterres zapowiedział otwarcie biura UNHCR w Groznym, natomiast Ramzan Kadyrow domaga się likwidacji obozów czeczeńskich uchodźców na całym Kaukazie. Według niego sytuacja w kraju jest na tyle dobra, że wszyscy, którzy uciekli przed wojną, mogą dziś wrócić do swoich aułów i stanic.

Ludzie nie wracają, bo wygodnie im żyć na garnuszku zagranicznych organizacji humanitarnych. Wielu uchodźców ma coś na sumieniu - twierdzi Kadyrow i zapewnia, że obozy uchodźców są jaskiniami dywersantów i szpiegów.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zachód nie chce azylantów

czwartek, 20 kwietnia 2006 8:39
RAPORT ONZ


Liczba osób starających się o azyl na całym świecie gwałtownie spada. Nie dzieje się tak, bo wojny wygasają, lecz dlatego, że bogate państwa nie chcą przyjmować uchodźców. W ten sposób sprawę przedstawia wysoki komisarz ds. uchodźców

ONZ alarmuje. Osoby starające się o azyl nie są już traktowane jako potrzebujące schronienia, lecz jako potencjalni przestępcy

Opublikowany wczoraj dokument zaczyna się obiecująco: przesiedleńcy z krajów, przez które przetoczyła się wojna, masowo powracają do swoich domów. Jednocześnie coraz mniej ludzi jest zmuszanych do ucieczki, bo nawet w najbardziej zapalnych punktach świata jest spokojniej niż kiedyś. O ile 15 lat temu UNHCR naliczył 18 milionów uchodźców, o tyle w 2005 roku - dwa razy mniej.

Lepiej, ale gorzej

Tak gwałtowny spadek to po części skutek zakończenia trzech konfliktów, które najbardziej przyczyniały się do napędzania fali exodusu: w Afganistanie, w Angoli i w Sierra Leone. - Jest to być może chwilowa tendencja, bo wciąż wybuchają nowe wojny, których skutkiem jest masowa ucieczka ludności - ostrzega jednak wysoki komisarz ds. uchodźców Antonio Guterres. Wystarczy wymienić prowincję Darfur w północnym Sudanie, gdzie w ciągu ostatnich trzech lat muzułmańskie bojówki wymordowały blisko ćwierć miliona cywilów, a dwa miliony zmusiły do opuszczenia swoich domów.

Spadek liczby uchodźców może być tymczasowy również dlatego, że masową migrację powodują nie tylko konflikty, ale także - w coraz większym stopniu - stale pogłębiające się różnice między bogatym Zachodem a resztą świata. Im gorzej dzieje się w biednych regionach Azji czy Afryki, tym bardziej atrakcyjne dla ich mieszkańców są Stany Zjednoczone i kraje Unii Europejskiej.

Intruzom dziękujemy

Jeszcze niedawno imigranci z tych kontynentów byli jeśli nie mile widziani, to przynajmniej tolerowani. Teraz jednak UNHCR alarmuje, że w ostatnich latach ich sytuacja znacząco się pogorszyła. "Osiągnęliśmy punkt krytyczny" - pisze wysoki komisarz w swoim raporcie, mając na myśli państwa, które radykalnie zaostrzyły swoją politykę wobec uchodźców. "Osoby ubiegające się o azyl nie są już traktowane jak potrzebujące schronienia; przedstawia się je jako potencjalnych przestępców i terrorystów" - krytykuje Guterres. Za największą porażkę ONZ uznał on jednak wciąż nierozwiązany problem tzw. uchodźców wewnętrznych - osób, które mają w swojej ojczyźnie status uciekiniera. Tylko w Demokratycznej Republice Konga i Sudanie jest ich ponad 7 milionów. Wygnani z domów ludzie nie mogą znaleźć schronienia za granicą, więc koczują w obozach dla uchodźców we własnych krajach.

Polski fenomen

- Mamy taki podział uchodźców, jakiego nie ma żaden inny kraj: 95 procent z nich to obywatele byłego ZSRR - mówi "Rz" Agnieszka Kosowicz z polskiego biura UNHCR. Według niej Polska staje się coraz bardziej atrakcyjna dla imigrantów, ale wciąż nie na tyle, by można się było bać ich najazdu. Jeszcze dwa lata temu 75 procent z nich traktowało nasz kraj jako przystanek w drodze za Odrę. - Odkąd jesteśmy w Unii, ten odsetek spadł do 50 procent, co oznacza, że na zamieszkanie w Polsce decydują się nie więcej niż 4 tysiące osób rocznie. To niewiele - dodaje Kosowicz. - Czeczeni czy Białorusini wciąż wolą zachodnią Europę. Tu nie ma dla nich ani pracy, ani możliwości zdobycia wykształcenia.

Atrakcyjna czy nie - Polska też odczuła spadek liczby uchodźców. W zeszłym roku przyjechało ich do nas około sześciu tysięcy.

RAFAŁ KOSTRZYŃSKI, reuters
Rzeczpospolita 

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

manifestacja + imprezy w Krakowie

środa, 19 kwietnia 2006 15:24

21 kwietnia 1996 r. Rosjanie zabili prezydenta Czeczenii Dzohara Dudajewa. Z okazji rocznicy tamtego wydażenia na rynku odbedzie sie manifestacja a później w Re pokaz filmu "Centa Prawdy" i spotkanie z Issa Adajewm

23.04.2006 (niedziela) godz. 14.00
Kraków (Rynek Główny, pod Ratuszem)

Manifestacja + przejście pod konsulat Federacji Rosyjskiej

23.04.2006 (niedziela), godz. 18.00
Klub RE, ul. Św. Krzyża

Pokaz filmu "Cena Prawdy" (rezyseria: M. Mamoń, M. Pilis - autorzy miedzy innymi "Zapachu raju")

24.04.2006 (poniedziałek), godz. 15.30
Klub RE, ul. Św. Krzyża

Spotkanie z autorem książki "Kamienie Mówią: dzieje i kultura Czeczenów" Issą Adajewem. Do rozpoczecia II wojny czeczenskiej był on dyrektorem muzeum narodowego w Groznym, od 2000 r. przebywa w Polsce jako uchodźca polityczny.

26 i 28 kwietnia odbęda się także wykłady Jakuba Ferenca dot. Czeczenii w świtele prawa międzynarodowego.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Czeczenki już nie płaczą

piątek, 14 kwietnia 2006 20:38


 

Korespondencja z Czeczenii

Dziennik Polski, 14.10.2002

Granica Czeczenii i Inguszetii. Czeczenka patrzy na rosyjskich funkcjonariuszy Specnazu. Fot. PAP/EPA Likwidacja mlodych mezczyzn to glowny cel operacji antyterrorystycznej w Czeczenii. Masowo uprowadzani w czasie zaczystek, gina gdzies w kazamatach komendantur rosyjskiego MSW, FSB, GRU.

9 wrzesnia 2002 r. pod Garagorskiem na granicy Czeczenii i Inguszetii znaleziono zwloki 15 rozebranych do naga mezczyzn ze sladami tortur. Na glowach mieli zacisniete nylonowe worki. Szeroko otwarte usta dowodzily, ze sie dusili. W calej republice takie zbiorowe mogily odkrywane sa niemal codziennie.

Nieopodal willi generalow w Chankale, gdzie miesci sie sztab wojsk rosyjskich w Czeczenii, w styczniu znaleziono 53 ciala z wylupionymi oczami, oskalpowanymi czaszkami, bez uszu, z polamanymi rekami i nogami. Wszystko to dzieje sie przy wtorze zapewnien prezydenta Rosji Wladimira Putina o normalizacji sytuacji w Czeczenii i zakonczeniu operacji antyterrorystycznej.

Zarina mowi: - Jutro jedziemy do Groznego. Ucieszylam sie bardziej czy przestraszylam? Cztery lata temu dziennikarzom swiata i Rosji powiedziano: STOP - wjazd do Czeczenii mozliwy tylko za zezwoleniem Kremla, czyli niemozliwy, jesli chcesz mowic prawde. Andriej Babicki - korespondent amerykanskiego Radia Swoboda - chcial. Bito go wiec w Czernokozowie, w najciezszym wowczas, na poczatku 2000 r., obozie tortur. Przyklad poskutkowal: opuszczona przez kamery telewizyjne Czeczenia kona w osamotnieniu. Bo kto nie umiera na ekranie, ten - dla swiata - nie umiera wcale.

Chcialam jednak zobaczyc Grozny. Na wlasne oczy sprawdzic, czy miasto martwe juz w 1997 r., kiedy je fotografowalam - moglo umrzec jeszcze bardziej. I czy kobiety, ktore po pierwszej pacyfikacji Czeczenii w latach 1994-1996 zwanej wprowadzaniem porzadku konstytucyjnego mowily, ze wylaly juz wszystkie lzy, moga jeszcze plakac.

***

Granica ingusko-czeczenska. Znak STOP. Za nim na bialym tle czarne litery: Kierowco. Zatrzymaj samochod. Wylacz silnik. Otworz bagaznik. Przygotuj dokumenty do kontroli. I nastepny napis: Strzelamy bez ostrzezenia. Betonowe bloki i zwoje drutu kolczastego niemal zagradzaja droge. Dalej ufortyfikowana buda, worki z piaskiem, spomiedzy ktorych widac tylko lufy automatow. Nad buda rosyjski trojkolor bialo-czerwono-niebieski smetnie zwisa we wrzesniowym upale. Zolnierze uzbrojeni po zeby, chyba z dwunastu. Przejezdzamy przez posterunek wojskowy.

Samochod kluczy zygzakiem miedzy blokami. Staje. Zbliza sie zolnierz. Kierowca wychodzi. Oddaje dokumenty. Ida w kierunku bagaznika. Pod oslona podniesionej klapy moze zdarzyc sie wszystko. Jesli kierowca nie spodoba sie zolnierzowi albo w dokumenty wlozyl nie tyle pieniedzy, ile przewiduje ustalona na posterunkach stawka (minimum 50 rubli, czyli ok. 2 dolarow, co dla ludzi pozbawionych od lat pracy stanowi powazna sume), to zolnierz wrzuci do bagaznika granat albo naboje i powie kierowcy, ze jest czeczenskim bojownikiem. A to oznacza smierc po najstraszliwszych torturach. Wiec kierowca odda wszystko, co ma, zeby zolnierz zabral te dowody winy. Czasem zabiera.

Moze sie tez zdarzyc, ze bardziej nacpany i pijany niz zwykle, z pijana i nacpana reszta - zechce sie zabawic z kierowca i pasazerami. Jesienia 2001 r. 15-letniemu Sulejmanowi Magomedowi wsunieto do przelyku zywa zmije. Chlopiec konal, a ona zwijala sie w jego zoladku. 70-letnia kobiete przez kilka dni i nocy gwalcono, az przestala sie ruszac. Na wpol martwa zastapily dwie mlode Czeczenki wrzucone do - znajdujacej sie na kazdym posterunku - celi.

Rozparta na krzesle, wystawiajac twarz do slonca, siedzi kobieta. Automat nonszalancko przerzucony przez ramie. - O, znakomaja jediet - mowi i zbliza sie do stojacego przed nami samochodu z wielkim napisem znanej organizacji charytatywnej. Potem ta znakomaja (kierowniczka przedstawicielstwa tej organizacji na Czeczenie) opowie mi, jak za kazdym jej przejazdem przez posterunek pijana kobieta ja pyta: - A jakiez to majteczki masz dzisiaj i robi jej rewizje osobista dlugo i zlosliwie.

Gdy pierwszy raz znakomaja protestowala, dostala w twarz tak silnie, ze upadla. A pani zolnierz powiedziala: - Nie podoba ci sie?! Idz poskarz sie w ONZ, to zdechniesz jak oni - i popchnela ja w kierunku sasiedniej budy. Za drzwiami w miejscu podlogi byl dol pelen wody, a w nim, podpierajac sie wzajem ramionami, stali ludzie. Niektorzy wydawali sie martwi. Cuchnelo chlorem, ktory w ogromnych ilosciach dosypano do wody. Z potwornie czerwonych oczu laly sie lzy, usta z trudem lapaly powietrze...

W czasie gdy jeden zolnierz sprawdza kierowce, inny wsadza glowe do samochodu. - Dokumenty - rzuca w moja strone. Robi mi sie zimno, bo wiem, ze malo przypominam Czeczenke. Robi mi sie zimno, mimo swiadomosci, ze jestem pod specjalna opieka. Odziany w panterke milczacy mlodzieniec o smutnych brazowych oczach dysponuje glejtem ulatwiajacym poruszanie sie po Czeczenii. Rosjanin dlugo oglada dokument, oddaje go z ociaganiem. Ruszamy.

- Co to za legitymacja? - pytam. Smutne oczy zwracaja sie ku mnie: - Po co ci wiedziec? Paskudne uczucie: - nie wierza mi! Ale Zuhra mowi: - Im mniej wiesz, tym - w razie czego - mniej powiesz. Ja tez nie wiem, jak on sie nazywa. Musimy miec przeciez swoich ludzi u nich. Inaczej ryzyko byloby jeszcze wieksze.

W razie czego... To nie jest do wyobrazenia. Wyobrazic sobie mozna bol, ktory znasz. Ale jak sie zachowuje czlowiek, ktoremu wbijaja ostrza pod paznokcie albo podlaczaja do uszu przewody elektryczne pod napieciem? A nawet jesli tylko wepchna do jakiejs wilgotnej celi i beda ponizac, to co? Wykupic sie uda na jednym posterunku, ale co na drugim, trzecim? Po drodze do Groznego naliczylam ich 25... Na pierwszym, wjazdowym jest jeszcze komputer. Dane z dokumentow przepuszczane sa przez jego baze. I mozna uslyszec: Wychodzic! Jestescie poszukiwani!

***

A wtedy najprawdopodobniej bedzie tak, jak z 30 tysiacami ofiar zaczystek, czyli operacji specjalnych, prowadzonych w Czeczenii przez wojska rosyjskie. O kazdej porze dnia i nocy w republice nie wiekszej niz powiat krakowski dziesiatki czolgow, wozow pancernych, ciezarowek wojskowych, wsrod ktorych jest i specjalna przeznaczona do tortur, otaczaja jedna wies, druga, nastepna... Wdzieraja sie do domow po dwudziestu, trzydziestu, i...

Moze byc tak, jak 23 sierpnia o 5 rano w Enikaloj. - Wozow bojowych ze sto sztuk, wszystko nabite zolnierzami - wspomina znajoma Zariny, Zuhra. - Wyskoczylismy na podworko z dokumentami. Nie daj Boze, trafi sie niecierpliwy federal, to - w najlepszym razie - mozesz byc skatowana albo zastrzelona na miejscu, w gorszym - zabrana. Chyba dwudziestu uzbrojonych po zeby, w maskach i panterkach wdarlo sie na podworze i do domu. Jak zawsze - brudni, niegoleni, nacpani i smierdzacy wodka. Kleli potwornie. Strzelali nam pod nogi. Wyrwali mi dowod i zaczeli drzec. Wykupilam go za 500 rubli, wszystko, co mialam.

- Weszli do sasiadow, Magomedowow. Uslyszelismy strzaly. I rozdzierajacy glos pietnastoletniej Aminat, siostry Achmeda i Aslanbeka. - Pomozcie, prosze, czy naprawde nikt mnie nie slyszy?! - Zostawcie ja! - krzyknal ktorys z braci. - Lepiej nas zabijcie! Znowu strzaly. Przez okno zobaczylismy na wpol rozebranego komendanta OMON-u lezacego na Aminat, ociekajacej krwia od ran postrzalowych. Inny krzyczal: - Kolian, szybciej, ona jeszcze ciepla, potem ja i Sierioza...

Moze byc tak, jak w Siernowodsku latem, kiedy wygnano mieszkancow na pole i na ich oczach gwalcono kobiety. - Badzciez Czeczenami, obroncie je! - krzyczano do mezczyzn. 68 probowalo to zrobic. Przykuto ich kajdankami do wozow pancernych i tez zgwalcono. 45 poszlo potem w gory, do partyzantow, szukajac smierci.

Moze byc tak, jak 27 lipca w Cocin Jurcie, kiedy jeden zolnierz gwalcil 35-letnia Minat, a inni znecali sie nad jej roczna coreczka, trzymajac ja w powietrzu podwieszona za szyje i bijac recznikiem po twarzy. - Gdzie twoj maz? - pytali, grozac, ze zgwalca dziecko. W tym czasie pozostali pladrowali dom, wynosili lodowke, telewizor, posciel... Wszystko. - Ona ma rozmiar mojej zony - ucieszyl sie jeden i zabral cala garderobe Minat. A to, czego wyniesc nie mogli - ostrzelali. Szafy, kredensy, lustra... Maz Minat wraz z innymi mezczyznami usilowal uciec przed zaczystka, ale zmasowany ogien z automatow i dzial zawrocil tych, ktorzy jeszcze zyli. Wylapano ich, zagnano do pustego domu w okolicy, gdzie urzadzono punkt filtracyjny. Czyli oboz tortur.

W ciagu miesiaca pobytu w Czeczenii i sasiadujacej z nia Inguszetii rozmawialam z wieloma osobami, ktore takie obozy przezyly. Widzialam ludzi bez palcow i uszu, widzialam slady po szczypcach podlaczanych do pradu... Trudne to byly rozmowy. Nie tylko dlatego, ze wspominanie ponizen przychodzilo ciezko i nie tylko dlatego, ze ani Czeczenka, ani Czeczen nigdy nie przyznaja, ze ich zgwalcono, ale dlatego, ze ogromnie trudno naklonic ich do rozmowy.

Kazdy, oblewany woda, z podlaczonymi do pradu albo podpalanymi genitaliami - podpisywal oswiadczenie, ze nie ma zadnych pretensji do tych, ktorzy go zatrzymali. I jeszcze jedno: ze wszystko, co sie z nim zdarzylo, zachowa w scislej tajemnicy. Nad kazdym, kogo wypuszczono, i nad jego rodzina wisi grozba ponownego zaciagniecia do filtra. I smierci.

***

Likwidacja mezczyzn, szczegolnie mlodych - to glowny cel operacji antyterrorystycznej w Czeczenii. Masowo uprowadzani w czasie zaczystek, wyrywani z rak matkom, siostrom, zonom gina gdzies w kazamatach komendantur rosyjskiego MSW, FSB, GRU lub innych formacji specjalnych. Przezywaja ci, ktorych rodzinom uda sie ustalic, jaka jednostka wojskowa ich uprowadzila, bo wtedy wiadomo, od kogo mozna go wykupic. Za tysiace rubli, za dolary, za bron, ktora najczesciej trzeba nabywac u samych Rosjan...

W ostatnim polroczu Czeczency sa - to nowosc - wysadzani w powietrze. W Meskier Jurcie 3 lipca 21 owinietych lontem ludzi rozerwal dynamitowy fajerwerk. Matki, siostry, zony zbieraly szczatki ubran, by przynajmniej im urzadzic pogrzeb.

Szpital w Nazraniu, najwiekszej miejscowosci w Inguszetii. Przemykam sie z krewnymi 30-letniego Mowsara. Chuda, blada twarz, ogromne, zgaszone czarne oczy. W koncu czerwca zabrano go z ojcem z Czeczen Aulu. Wlozyli im - jak wszystkim - czarne plastikowe worki na glowe. Rece zwiazali z tylu. Gdy przyjechali do celu - zrzucono ich z ciezarowki. Mowsar zlamal przy upadku kregoslup. Stracil przytomnosc. Zolnierze, myslac, ze udaje martwego, powiedzieli kierowcy: Przejedz go. Widzac, ze nie reaguje, przypalali mu piety papierosami. Wreszcie odjechali, a on lezal dwa dni. Teraz uratowac go moze operacja za 10 tysiecy dolarow, wiec Mowsar umiera.

Szpital nie moze przyjac ofiar tortur. Wiec mowi sie o wypadkach, katastrofach i innych straszliwych zdarzeniach. Wsuwa w kieszenie pieniadze za reszte sprzedanego dobytku, za ostatnia krowe...

Prawniczka Anne le Tallec, ktora w sierpniu w Czeczenii i Inguszetii sporzadzala raport dla walczacej z torturami organizacji ACAT (Action Chretiens pour l?Abbatre les Tortures), a takze dla ONZ, powiedziala: - Przeprowadzilam ponad 60 rozmow z ofiarami filtracji. Pozwala to stwierdzic, ze przeciwko ludnosci cywilnej Czeczenii prowadzi sie dobrze zaplanowana i zorganizowana akcje, ktorej celem jest doprowadzenie do inwalidztwa i bezplodnosci jak najwiekszej liczby osob.

Wspolpracujace z Human
Rights Watch Stowarzyszenie Przyjazni Rosyjsko-Czeczenskiej w Inguszetii donosi: w ciagu miesiaca, od 15 lipca do 15 sierpnia br. zabito i rozstrzelano sposrod ludnosci cywilnej 59 osob; porwano - 64; ciezko raniono - 168; poddano torturom - 298; rozboju dokonano w stosunku do 398 rodzin; zburzono 97 domow, zgwalcono - 1 kobiete, 1 mezczyzne (tylko ci sie przyznali). Aaron Rhodes - dyrektor wykonawczy Komisji Praw Czlowieka Miedzynarodowej Fundacji Helsinskiej twierdzi, ze nad kilkusettysieczna obecnie Czeczenia zawisla grozba ludobojstwa.

***

Czeczenki poszukuja swych mezczyzn. Pisza do prokuratur, administracji, sztabow i prezydenta Putina. Rozklejaja na slupach zawiadomienia z fotografiami. Brodza po swiezo odgrzebanych bezimiennych dolach ze szczatkami i szukaja skrawka znajomej kurtki, dzinsow, reki lub nogi. Maja wygasle, suche oczy. Czeczenki juz nie placza.

KRYSTYNA KURCZAB-REDLICH


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Rosjanie chcą trzeciej kadencji Putina

piątek, 14 kwietnia 2006 10:24



Władimir Putin; Fot. Misha Japaridze / AP

 
PAP 13-04-2006, ostatnia aktualizacja 13-04-2006 13:31

Blisko połowa Rosjan jest gotowa poprzeć zmiany w konstytucji Federacji Rosyjskiej, które pozwoliłyby prezydentowi Władimirowi Putinowi objąć urząd na kolejną kadencję. Zgodnie z obecną konstytucją, Putin musi złożyć urząd w 2008 roku po dwóch kadencjach prezydenckich.

Jak wynika z opublikowanych w czwartek wyników sondażu rosyjskiego Centrum Analitycznego Jurija Lewady, za zmianą ustawy zasadniczej opowiada się 45 procent ankietowanych.

Przeciw jakimkolwiek modyfikacjom konstytucji opowiedziało się 24 procent badanych. Natomiast 21 procent obywateli Rosji jest skłonna poprzeć poprawki do konstytucji na wypadek sytuacji nadzwyczajnej, jak na przykład kryzys gospodarczy, wewnętrzny konflikt zbrojny czy poważniejsze ataki terrorystyczne.

Zgodnie z marcowym sondażem, 29 procent ankietowanych, których Centrum Lewady nazywa "przekonanymi zwolennikami" obecnego prezydenta, gotowa jest głosować w 2008 roku na kandydata wskazanego przez Putina. 17 procent "dla zasady" oddałoby głos przeciw (Lewada nazywa ich "zdecydowanymi przeciwnikami"), 40 procent głosowałoby zależnie od okoliczności, a 14 procent miało trudności z udzieleniem odpowiedzi.

Badania socjologów wykazały, że grupa "przekonanych zwolenników" to głównie ludzie wyraźnie młodsi, mniej wykształceni, sympatyzujący z partią rządzącą (Jedną Rosją) i demokratami, niż "zdecydowani przeciwnicy", wśród których przeważają stronnicy komunistów.

Sondaż przeprowadzono w marcu na grupie reprezentatywnej 1600 Rosjan.

Konstytucja Federacji Rosyjskiej w obecnym kształcie pozwala prezydentowi obejmować urząd jedynie przez dwie czteroletnie kadencje. Władimir Putin po raz pierwszy został wybrany na prezydenta w maju 2000 roku. W maju 2004 roku Rosjanie zdecydowali o jego reelekcji.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

środa, 22 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  40 336  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione blogi

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 40336

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl